sobota, 16 lutego 2013

Uzależniona- 0,001 pierwszego kroku...

Uzależnienia ? Hmm... wg Wikipedii
Uzależnienie – nabyta silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji. [...] Dlatego współczesna psychologia traktuje pojęcie uzależnienia szeroko i zakłada, że obejmuje ono także (...) inne wypadki, kiedy ludzie czują się zmuszeni angażować się w ryzykowne, "wymykające się spod kontroli" zachowania (...)
większość czasu myślałam że jestem podatna na uzależnienie od alkoholu/narkotyków/nikotyny i dlatego  jak ognia unikam tych rzeczy, a jeżeli zdarzy się to tylko i wyłącznie z rozsądkiem. Wiem jakie byłyby konsekwencje jak bym piła/paliła/brała np. jak bym była smutna (na pocieszenie), zadowolona (na podkręcenie nastroju) itp. Murowane dno, taka rodzinna tradycja. Babka i jedna i druga zaglądały do kieliszka/szklanki jak miały zły humor, a że życie nie rozpieszczało (a kogo do cholery rozpieszcza?!) no to robiły to bardzo często. Jednej z nich córka, moja matka, wpadła bardzo młodo, nie radziła sobie z życiem, chciała bawić się.
Tylko czemu nie zrobiła skrobanki...? a no temu że ponoć jakiś "mądry" inaczej idiota ją odwiódł od tego pomysłu. Tak to jest właśnie, nie dojrzali ludzie, bez mózgu, zabezpieczenia finansowego  mieszkaniowego i antykoncepcyjnego, robią dzieci skazując je na marne dzieciństwo i beznadziejny start w dorosłość.
Topiła smutki tak jak to robiła jej matka. Ja się tego bałam jak ognia. Nie chciałam być na dnie, chodź bywały takie momenty że zastanawiałam się czy by nie wypić na lepszy humor. Nigdy tego nie zrobiłam. Jeżeli miałam gorszy dzień nie szłam na żadne imprezy, nie piłam.
Idealnie prawda? Rodzina uzależnionych od alkoholu kretynów, jedyna taka ja mądra.
Ha! Cóż za błędne twierdzenie.... Czasem się śmieję że jestem uzależniona od seksu, ale to nie to, seks, powietrze, jedzenie są potrzebne do normalnego funkcjonowania.
Wiadomo że pierwszym krokiem do leczenia jest przyznanie się do swojego uzależniania. Ale ja jeszcze nie jestem gotowa. Powiem tylko tyle że mam uzależnienie które może zniszczyć mi życie prawie tak jak alkohol. Albo i gorzej. Tacy jak ja są gorzej postrzegani przez społeczeństwo. Przecież nic takiego nie robię w sumie, ale alkoholik jest chory, nie ważne czy bije dzieci, jest chory a tacy jak ja to dno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz